|
O wyprawie | Ekwipunek |
Galeria | Filmy | Uczestnicy | Sponsorzy | Patronat 
"W tych górach mieszka sto narodów, które zawsze ze
sobą prowadziły wojny. To zaułek świata zamknięty na cztery spusty, odcięty
przez dwa morza (...), zabarykadowany przez niebotyczne pasma gór. Kto tu
dotrze? Kto odważy się wejść w głąb?"
(Ryszard Kapuścinski)
Po powrocie z wyprawy: Alpejski Guiness nie zastanawialiśmy się długo gdzie wyruszymy na naszą kolejną wyprawę. Odpowiedź była prosta – wyżej, szybciej,
dalej. Postanowiliśmy, że trasa naszej kolejnej wyprawy będzie wiodła dookoła Morza Czarnego, a głównym jej celem będzie zdobycie najwyższego szczytu Kaukazu - Elbrus’a 5642m. Przejechaliśmy na rowerach łącznie 7 tysięcy kilometrów, podczas których dziesięciokrotnie przekroczyliśmy wysokość 2000m n.p.m. Wjechaliśmy też na rowerach na wysokość 3412 m n.p.m. ustanawiając przy tym nieoficjalny najwyższy podjazd rowerowy Europy. Podczas 55-cio dniowej wyprawy przejechaliśmy przez 8 krajów
i tysiące miejscowości. Na wyprawie odnotowaliśmy 60-cio stopniową różnicę temperatur (-15; +45).
Etap I - W drodze na Kaukaz (Polska-Ukraina-Rosja)
Nasza wyprawa zaczęła się niestety od problemów tzw. czysto korupcyjnych. Dzień przed wyjazdem, gdy byliśmy odebrać rosyjskie wizy zaczęło się od tak zwanej legalnej łapówki, czyli mandatu za jakieś braki w dokumentacji wizowej, jakie? - tego nikt już nie był w stanie nam wytłumaczyć. Dalej na przyjściu polsko-ukraińskim w Medyce okazało się, że aby przekroczyć granicę przejściem dla ruchu drogowego wymagana jest, co najmniej ośmio - osobowa grupa rowerzystów. Nie było by nic kłopotliwego
w przejściu z obładowanymi rowerami przez przejście dla pieszych, gdyby nie fakt, że jest ono zablokowane przez bezwzględne ukraińskie „mrówki”. Gdyby nie pomoc kilku Polaków ciężko byłoby się nam stamtąd wydostać. Droga przez Ukrainie jak się okazało to nieustanne 2-3 kilometrowe zjazdy i podjazdy, które w połączeniu z pokonywanym dystansem dawały nam nieźle popalić. Do tego jeszcze często dochodził czołowy wiatr, który strasznie utrudniał nam jazdę. W Rosji natomiast mieliśmy nieustanne
kontrole policji (może za przekraczanie prędkości;-), która za każdym razem próbowała wymusić od nas łapówkę. Tak już kontrolowani, co kilkadziesiąt kilometrów dotarliśmy w góry Kaukaz gdzie znajdował się nasz główny cel wyprawy.

  
Etap II – W drodze na Elbrus 5642m n.p.m.
Tradycyjnie po zrobieniu małego remanentu – niepotrzebny sprzęt „przechowaliśmy” sobie w krzakach, wyruszyliśmy zmierzyć się z Elbrus’em - najwyższym szczytem Kaukazu. Pierwszego dnia dotarliśmy na wysokość 3800m i drugiego dnia postanowiliśmy już zaatakować szczyt. Jak się jednak okazało brak aklimatyzacji nam na to nie pozwolił – doszliśmy, więc do Skał Pastuchowa na wysokość 4800m. Drugi nocleg spędziliśmy na wysokości 4200m. Z samego rana trzeciego dnia ponownie zaatakowaliśmy szczyt tym razem z sukcesem. Pogoda jednak była pochmurna i wietrzna, co uniemożliwiło nam zrobienie panoramy z wierzchołka. Podczas zejścia do naszej bazy na 4200m otrzymaliśmy od spotkanych po drodze Czechów informacje o sprzyjającej, bezchmurnej pogodzie, która miała być następnego dnia. Postanowiliśmy wykorzystać zapowiadaną sprzyjającą aurę i zaatakować szczyt
po raz drugi w celu zrobienia panoramy 360 stopni. Po krótkim cztero-godzinnym odpoczynku wyruszyliśmy ponownie. W przeciwieństwie do poprzedniego dnia, kiedy to byliśmy ostatnimi ludźmi, którzy stanęli na szczycie, następnego byliśmy pierwsi. Co zostało nam
wynagrodzone dosyć dobrymi warunkami widokowymi. Ekipa, którą wyprzedziliśmy przed samym szczytem spóźniła się o 5 minut. Gdy doszła na szczyt widoczność była już zerowa.
     
Etap III – Kaukaskie wojaże
Po zdobyciu Elbrusa postanowiliśmy wejść jeszcze na Czeget (3400m) i Mały Donguzorun (3800) skąd rozprzestrzenia się wspaniała panorama Kaukazu z dominującym Elbrus’em i budzącym zachwyt Donguzorun’em. Droga na Czeget jest prosta i nie przysparza żadnych problemów. Inaczej jest z drogą na Mały Donguzorun, który nie należy do najprostszych szczytów, a sama końcówka podejścia to już czysta wspinaczka.
Panorama z Czegetu 
Panorama Mały Donguzorun 
        
Etap IV – Rowerowy dach Europy
Podczas pobytu w dolinie Azau od okolicznego mieszkańca, który swoje życie poświęcił wyprawom Kaukaskim dowiedzieliśmy się o istnieniu drogi, która mogłaby obalić mit najwyższego podjazdu Europy - Pico del Veleta 3392m. Postanowiliśmy sprawdzić tę informację. W ramach treningu wjechaliśmy jeszcze na zbocza Czegetu, aż do wysokości 2906m. Podczas zjazdu Markus zaliczył glebę którą uwieczniła nasza kamera. (patrz
odc. 2 – Niezła Jazda). Kolejnego dnia podjęliśmy próbę wjechania na „ drogę z opowieści”. O kondycję się nie obawialiśmy, pogoda także była sprzyjająca. Naszym głównym zmartwieniem był fakt, że droga może skończyć się wcześniej niż byśmy tego chcieli. Jak się jednak okazało – tak się nie stało. Udało nam się wjechać na wysokość 3412m – tym samym zdobywając nieoficjalny rowerowy dach Europy. 
     
Etap V – W drodze na Kazbek (Gruzja)
Jedyną drogą, którą mogliśmy wydostać się z Rosji i jednocześnie dotrzeć do Gruzji była droga morska, którą przepłynęliśmy rozsypującym się wodolotem. Oczywiście nie obyło się od próby wyłudzenia od nas łapówki przez pana kapitana. Zażyczył on sobie 100$ za rzekomy transport naszych rowerów, których przewóz defakto jest darmowy. Sama odprawa na granicy rosyjsko - gruzińskiej to czysta niekończąca
się udręka i jak się na dodatek okazało była ona powodem zmiany naszego kursu wyprawy. Przez długą odprawę i zbliżającym się nieubłaganie końcem dnia byliśmy zmuszeni spędzić nocleg na obrzeżach miasta Poti - co nie wyszło nam niestety na dobre. W nocy zostaliśmy napadnięci z użyciem kijów i noży. Jak się okazało po oględzinach zostały nam skradzione trzy sakwy, w których znajdował się niezbędny sprzęt umożliwiający wspinaczkę wysokogórską. Wpłynęło to na zmianę kursu naszej wyprawy. Co więcej
– od tej pory nie posiadaliśmy butli gazowej czy narzędzi rowerowych. W przypadku jakieś awarii do najbliższego sklepu rowerowego mielibyśmy sporo kilometrów.
  
Etap VI – Turcja
Pomimo skradzionego sprzętu postanowiliśmy jednak kontynuować wyprawę. Pierwsze dni w Turcji spędziliśmy jadąc trzysta kilometrów wzdłuż jej największego kanionu, którego koniec znajdował się na przełęczy Guzelyayla Gecidi 2090m n.p.m. W najwyżej położonym mieście Turcji Eruzrum odbiliśmy na wschód kierując się w stronę góry Ararat (5165) - najwyższego szczytu tego państwa. Następnie przez przełęcz TendUrek Gecidi (2644m) dojechaliśmy do największego Tureckiego jeziora - Van. Stąd pozostało nam „tylko” jedyne 2000 kilometrów jazdy po górzystej Turcji. Po drodze przejechaliśmy przez stolicę Ankarę oraz przez leżący na dwóch kontynentach (Europa-Azja) Istambuł.
Panorama ze zbocza Suphan Dagi 
        
Etap VII – Fagarosze (Bułgaria-Rumunia-Węgry-Słowacja-Polska)
W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o najwyższe góry Rumunii - Fagarosze. Zdobyliśmy dwa najwyższe wierzchołki tego pasma: Negoiu 2535m oraz Moldoveanu 2544m. Udało nam się także wjechać na najwyższy asfaltowy podjazd Karpat (2034m). Dalej przez Węgry i Słowację dotarliśmy już do naszego rodzinnego kraju, a następnie miasta.
Panorama z Moldoveanu 2544m 
Panorama z Negoiu 2535m 
  
Zapraszamy do obejrzenia obszernej i chronologiczne ułożonej galerii z wyprawy.

Zobacz zdjęcia
Zobacz także
Prezentacje multimedialną z wyprawy MountBike
Oraz film
|
|
|
|
|
Film z wyprawy rowerowo - trekkingowej – „MountBike” został nagrodzony na Festiwalu Górskim w Krakowie. Najpierw przeszedł wstępną selekcję i został wybrany spośród kilkunastu filmów DO KONKURSU O GRAND PRIX KFG 2006. Następnie został pokazany przed szerszą publicznością na festiwalu. A na końcu otrzymał wyróżnienie "za zaskakująco zwięzłą i trafną formę przekazu".
Informację na temat Krakowskiego Festiwalu Górskiego można znaleźć na stronie internetowej: www.kfg.pl
|
|
Trasa wyprawy

|
Zdobyte szczyty i podjazdy rowerowe:
Szczyty:
Elbrus 5642m n.p.m. – najwyższy szczyt Kaukazu
Mały Donguzorun 3800m n.p.m.
Czeget 3400m n.p.m.
Negoiu 2535m n.p.m.
Moldoveanu 2544m n.p.m. – najwyższy szczyt Rumuni
Podjazdy rowerowe powyżej 2000m n.p.m.:
Rowerowy dach Europy 3412m n.p.m.
Podjazd na Czeget 2903m n.p.m.
TendUrek Gecidi 2644m n.p.m.
Sac Gecidi 2315m n.p.m.
Guzelyayla Gecidi 2090m n.p.m.
Ipek Gecidi 2040m n.p.m.
itd...
|